proste życie. królowie życia śmieją się i nie martwią przyszłością. królewskie chwile z takimi ludźmi, którzy się kochają nawzajem. kobiety, mężczyźni. mówią swoje myśli jak dzieci.
'p r o s t e ż y c i e, p r o s t e s ł o w a'
duchowość zamiast zmasakrowanych autokreacją i modnymi schematami ludzi.
jakiekolwiek szczere uczucie zamiast pustki, coś na kształt godności zamiast wulgarnych golasów. ci nadzy ludzie i ten hałas - to ja tego właśnie nie chcę. wolę już być na boso gdzieś na zadupiu, ale z królami. nic nie szkodzi, że to wszystko idealizacja. jest niedoskonale moja.
tyle, jeśli chodzi o wakacje.
c.d.n.
Wednesday, August 29, 2007
Thursday, July 12, 2007
8. tak jest
Thursday, July 5, 2007
trudno
Friday, June 29, 2007
Tuesday, June 26, 2007
6. kolejny krok. wstecz .:. modernistycznie
Saturday, June 23, 2007
5. nocny 247
sa ludzie zbudowani delikatnie dosłownie i w przenośni, że strach ich dotykać
i sa ludzie, którzy maja gruba skórę dosłownie i w przenośni, bo tak po prostu wyszło w życiu
inni też sa
i tu się zaczyna moje nic-nie-rozumienie.
ktoś ma wszystko
ktoś niczego nie ma
i sa ludzie, którzy maja gruba skórę dosłownie i w przenośni, bo tak po prostu wyszło w życiu
inni też sa
i tu się zaczyna moje nic-nie-rozumienie.
ktoś ma wszystko
ktoś niczego nie ma
Friday, June 22, 2007
4. dotyk
dźwięki, które sprawiają, że drga dusza albo coś innego co jest.
muzyka transport do przeszłości, gdziekolwiek.
jeden chaos, szalejacy huragan do granic granic. daleko daleko gdzie jest cisza, ale dociera się tam muzyką
kiedy raz kropla prawdy spadnie na język, potem już zawsze rozpozna się fałsz i iluzję.
co nie znaczy, że fałsz nie będzie już nigdy pożywieniem
muzyka transport do przeszłości, gdziekolwiek.
jeden chaos, szalejacy huragan do granic granic. daleko daleko gdzie jest cisza, ale dociera się tam muzyką
kiedy raz kropla prawdy spadnie na język, potem już zawsze rozpozna się fałsz i iluzję.
co nie znaczy, że fałsz nie będzie już nigdy pożywieniem
Thursday, June 21, 2007
3. ognia nie gaście
wchodzę do mieszkania. łapię za piłki i wymachuję nimi a szyby drżą. uderzają we wszystko. kiedyś je podpalę i wyjdę na ulicę i będę grać
2.
oni nie wiedzą, jaki mają wpływ na mnie. nie wiedza tego.
szczęśliwi ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że są szczęśliwi.
nikt nic nie wie, zdecydowanie żyje się po omacku
szczęśliwi ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że są szczęśliwi.
nikt nic nie wie, zdecydowanie żyje się po omacku
Tuesday, June 19, 2007
1.
Nastapiło to pod wieczór, około piątej, w sobotę. Dokonało się w jednej chwili, wszystko stanęło w innym świetle, choć jest jeszcze dość chłodno i nie sposób powiedzieć, co się właściwie stało. Ale zmienia się jednak bieg moich myśli; w rozsypce skupiają się teraz wokół udzielnego tematu.
Otworzono wieko. Tak mocno odczuwam swoja wolność, że nie panuję już nad sobą. Przedsięwzięcie czegokolwiek nie zda się na nic. Jak długo panować będzie ten rajski czas, nie wyprowadzę niczego poza pierwszy zapłon.
Jestem ludionem swoich zmysłów i przypadku. Jestem jak gracz przy ruletce, nie proponujcie mu teraz lokaty kapitału w akcjach naftowych, zaśmieje sie wam w twarz. Gram w ruletkę swego ciała i stawiam na czerwone. Wszystko rozprasza mnie bezgranicznie poza samym rozproszeniem.
Louis Aragon
Otworzono wieko. Tak mocno odczuwam swoja wolność, że nie panuję już nad sobą. Przedsięwzięcie czegokolwiek nie zda się na nic. Jak długo panować będzie ten rajski czas, nie wyprowadzę niczego poza pierwszy zapłon.
Jestem ludionem swoich zmysłów i przypadku. Jestem jak gracz przy ruletce, nie proponujcie mu teraz lokaty kapitału w akcjach naftowych, zaśmieje sie wam w twarz. Gram w ruletkę swego ciała i stawiam na czerwone. Wszystko rozprasza mnie bezgranicznie poza samym rozproszeniem.
Louis Aragon
Subscribe to:
Posts (Atom)








